<< Wszystkie artykuły

Indywidualny trening piłkarski w praktyce: jak Wojtek awansował dwie ligi wyżej

Indywidualny trening piłkarski w praktyce: jak Wojtek awansował dwie ligi wyżej

Większość zawodników na pewnym etapie się zatrzymuje. Klub, grupa, te same ćwiczenia dla dwudziestu osób naraz, i sufit, którego nikt nie pomaga przebić. Wojtek Poteraj poszedł w drugą stronę. Przyszły prawnik, który zamiast odpuścić piłkę przy studiach, dołożył do gry. Miał 20 lat, kiedy w trakcie współpracy z nami awansował o dwa poziomy rozgrywkowe, z A klasy do czwartej ligi, i zaczął grać na pozycji dziesiątki w KS Kutno. Indywidualny trening piłkarski w Łodzi nie zrobił z niego innego zawodnika. Zrobił z niego mocniejszą wersję tego, którym już był. To jego historia, opowiedziana liczbami.


Punkt startowy: z czym Wojtek przyszedł do Futbol Elite

W 2023 roku Wojtek miał za sobą kawał drogi w ŁAF, gdzie grał od szóstego roku życia. Najpierw dwa, potem trzy treningi w tygodniu plus mecze, A klasa, i status, który sam w sobie mówi sporo: w klubie był kimś w rodzaju legendy. Miał świetny przegląd pola, czytał grę w ofensywie i defensywie, strzelał z dystansu. Fundament był naprawdę mocny.

Wiedział jednak, czego chce więcej. Cele na starcie postawił jasno:

  • większa siła,
  • mocniejszy strzał z dystansu,
  • lepsza lewa noga,
  • wyższa wytrzymałość.

To nie była lista braków. To była lista ambicji zawodnika, który chciał grać o klasę wyżej i szukał miejsca, gdzie ktoś rozłoży jego grę na czynniki pierwsze. Nie szukał kolejnego treningu w grupie dwudziestu osób, gdzie plan jest jeden dla wszystkich. Szukał planu pod siebie. Pod swoją pozycję, swoje atuty i swój cel.

Kiedy przyszedł do nas, sam nazwał dwie rzeczy, nad którymi chciał popracować najmocniej: prewencję urazów, a zaraz za nią siłę i moc, te zrywy, które na wyższym poziomie robią różnicę. Mówił też wprost, że czuje, że współpraca daje mu dużo od pierwszych tygodni. To był dla nas ważny sygnał, bo zawodnik, który widzi sens pracy, wraca na salę z głową gotową do roboty.


Jak wygląda indywidualny trening piłkarski w Futbol Elite

Tu zaczyna się sedno. Futbol Elite to fundacja, która rozwija zawodników indywidualnie. Nie jesteśmy klubem ani grupową szkółką. Każdy zawodnik dostaje plan zbudowany pod jego pozycję, jego mocne strony i jego cele. U Wojtka pracę poprowadziliśmy dwutorowo.

Pierwszy tor to piłka. Technika, decyzje na boisku, gra w ofensywie, słabsza noga. Lewa noga i strzał z dystansu to rzeczy, które ćwiczy się świadomie, powtórzenie po powtórzeniu. Nie przychodzą same z wiekiem ani z liczbą rozegranych meczów. Trzeba je rozpisać, zmierzyć i wracać do nich tak długo, aż wejdą w nawyk. Dlatego u zawodnika z naturalnym przeglądem pola, jak Wojtek, skupiliśmy się na tym, żeby jego decyzje miały lepsze wykonanie. Dobry zawodnik widzi rozwiązanie. Bardzo dobry potrafi je jeszcze technicznie dowieźć obiema nogami.

Drugi tor to motoryka. Trening motoryczny piłkarza to nie dokładka do treningu z piłką, to osobny filar. Siła, moc, zrywy, zmiana kierunku biegu, koordynacja. U Wojtka priorytetem numer jeden ustawiliśmy prewencję urazów, bo tego chciał i bo to się po prostu opłaca. Zawodnik, który nie wypada z gry, ma czas, żeby robić postępy. Ten, który leczy się co kilka tygodni, cofa się do punktu wyjścia. Dopiero na fundamencie zdrowego, stabilnego ciała budowaliśmy siłę i eksplozywność.

Jak wygląda ta praca w praktyce z tygodnia na tydzień? Najpierw mierzymy. Testy pokazują, gdzie jest ryzyko, gdzie jest rezerwa siły, jak wygląda jakość ruchu. Na tej podstawie planujemy, potem sprawdzamy na kolejnym pomiarze, czy plan dowozi, i korygujemy. To nie jest jednorazowy program, który dostajesz i ćwiczysz w kółko przez rok. To proces, który reaguje na to, co pokazuje ciało zawodnika, a nie odwrotnie.

I tu dochodzimy do drugiej połowy równania. Najlepszy plan zostaje na papierze, jeśli zawodnik nie wchodzi za nim z dyscypliną. Wojtek wszedł w ten proces poważnie. Słuchał, pytał, pracował regularnie. To była jego część zasługi, nie nasza. My dostarczyliśmy kierunek, on dołożył konsekwencję. Sam zresztą jako wzór profesjonalizmu wskazywał Roberta Lewandowskiego. Nie talent jako taki, tylko podejście, pilnowanie detali, których innym nie chce się pilnować. Widać było, że nie tylko go ceni, ale i tak pracuje.


Postępy w liczbach: start kontra ostatni pomiar

Tak wygląda rozwój, kiedy ma pokrycie w danych. To realne wyniki Wojtka z naszych testów, z dwóch pomiarów: na starcie i przy ostatnim badaniu współpracy. Każdą liczbę warto czytać nie samą w sobie, tylko przez to, co znaczy na boisku.

Jakość ruchu (FMS): 19 -> 20 punktów (+5%). FMS to test wzorców ruchowych, który pokazuje, jak czysto i bezpiecznie porusza się ciało. Wyższy wynik to mniejsze ryzyko urazu i lepsza baza pod siłę. U zawodnika, którego priorytetem jest prewencja, ten ruch w górę jest dokładnie tym, o co chodziło.

Moc nóg, wyskok bez zamachu: 68,1 cm -> 70,9 cm (+4%). Wyskok bez zamachu mierzy czystą moc, bez rozpędu i bez pomocy rąk. Prawie trzy centymetry w górę to silniejszy strzał, mocniejsze odbicie przy grze głową i szybszy pierwszy krok. W ataku na pozycji dziesiątki ten pierwszy krok często decyduje, czy wejdziesz w lukę, czy zatrzyma cię obrońca.

Zwrot, prawa strona: 2,49 s -> 2,40 s (czas krótszy o 3,8%). Zwrot, lewa strona: 2,46 s -> 2,38 s (czas krótszy o 3,3%). Tu im mniej, tym lepiej, bo to czas potrzebny na zmianę kierunku. Wojtek robił to pod koniec szybciej po obu stronach, a symetria jest tu równie ważna co sama szybkość. Zawodnik, który tnie kierunek tak samo sprawnie w lewo i w prawo, jest nieprzewidywalny dla obrońcy. To ułamki sekundy, ale w meczu właśnie one decydują, kto dochodzi do piłki pierwszy i kto urywa się z krycia.

Żadna z tych liczb nie jest spektakularna w oderwaniu od reszty. Razem opowiadają jednak spójną historię: zawodnik, który porusza się bezpieczniej, jest mocniejszy w nogach i szybszy w zwrotach, a do tego nie wypada z gry. Tak właśnie wygląda awans o dwie ligi rozłożony na konkrety.


Nad czym pracowaliśmy pod koniec: masa, siła i zdrowie

Wojtek nie zatrzymał się na awansie. Pod koniec naszej współpracy pracował nad budową masy mięśniowej. Jadł świadomie więcej, bo wiedział, że bez surowca nie zbuduje siły, a w czwartej lidze fizyczność robi realną różnicę przy każdym pojedynku. Sam wskazywał, że do dociągnięcia ma jeszcze wagę i ustawianie się na boisku na tym wyższym poziomie rozgrywek. To dojrzałe podejście. Zawodnik, który po awansie potrafi nazwać własne rezerwy, zwykle ma przed sobą kolejny krok, nie sufit.

Prewencja urazów przez cały czas zostawała fundamentem. Masa i siła mają sens tylko wtedy, kiedy zawodnik jest dostępny w każdej kolejce. Dlatego nawet przy budowaniu fizyczności pilnowaliśmy, żeby jakość ruchu nie ucierpiała. Rosnąć trzeba mądrze, nie kosztem zdrowia.


Efekt współpracy

Punkt startowy to ŁAF i A klasa. W trakcie współpracy Wojtek awansował do KS Kutno w czwartej lidze, u trenera Serwacińskiego, i grał na pozycji dziesiątki, czyli tam, gdzie liczy się kreowanie gry i przegląd pola, jego naturalne atuty. Dwa poziomy rozgrywkowe wyżej niż na starcie współpracy.

Do tego rozpoczął studia prawnicze i grał w rozgrywkach akademickich AMP na Uniwersytecie Łódzkim. Plan treningowy, który układa się wokół życia zawodnika, a nie zamiast niego. To istotne, bo łączenie poważnej piłki ze studiami brzmi dla wielu jak coś, czego nie da się pogodzić. Historia Wojtka pokazuje, że da się, jeśli trening jest dopasowany do grafiku, a nie odwrotnie.

Czego uczy historia Wojtka

Z tej współpracy płynie kilka wniosków, które dotyczą nie tylko Wojtka. Dotyczą każdego zawodnika, który chce grać wyżej.

  1. Najpierw pomiar, potem plan. Bez testów rozwój opiera się na wrażeniach. Z testami wiadomo, gdzie jest ryzyko i gdzie jest rezerwa. Dlatego u Wojtka wszystko zaczęło się od liczb i do liczb wracało.
  2. Indywidualizacja. Plan zbudowany pod pozycję, atuty i cel zawodnika dowozi to, czego grupowy trening nie ruszy. Wojtek dostał pracę pod siebie, a nie jeden schemat dla wszystkich.
  3. Zdrowie jako pierwszy filar. Prewencja urazów była priorytetem od początku. To ona dała Wojtkowi ciągłość, a ciągłość to warunek każdego postępu.
  4. Praca u podstaw. Lewa noga, strzał z dystansu, jakość ruchu. Rzeczy, które poprawia się powtórzeniem, nie nadzieją. Tu nie ma skrótów.
  5. Dyscyplina zawodnika domyka równanie. Najlepszy plan działa tylko wtedy, kiedy ktoś za nim chodzi. Wojtek dołożył regularność i konsekwencję, i to one zamieniły plan w wynik.

Podsumowanie

Wojtek nie jest przykładem cudownej przemiany. Jest przykładem czegoś o wiele bardziej powtarzalnego: dobry zawodnik plus dobry plan plus dyscyplina równa się awans o dwie ligi. Przyszły prawnik, który zamiast odpuścić piłkę przy studiach, dołożył do gry i poszedł wyżej. Liczby to potwierdzają, ale nie one są tu najważniejsze. Najważniejsze jest to, że każdy z tych elementów da się powtórzyć u kolejnego zawodnika. Bądź jak Wojtek, jeśli chcesz, ale przede wszystkim zacznij tak samo: od sprawdzenia, gdzie naprawdę jesteś.

Studiujesz i myślisz, że poważny rozwój piłkarski to już nie dla Ciebie? Wojtek łączył prawo z czwartą ligą, a nasz podopieczny Jakub, też student, robi swoje. Plan dopasowuje się do grafiku, nie odwrotnie. Ambicja nie ma terminu ważności i nie kończy się na bramie uczelni.

Jeśli chcesz grać wyżej i wiedzieć, na czym dokładnie stoi dziś Twoja gra, zgłoś się do nas. Pierwsza ocena pokaże, od czego zacząć i gdzie masz największą rezerwę. Resztę rozpiszemy pod Ciebie.

Historia Wojtka na naszym Instagramie

<< Wszystkie artykuły
Zobacz

Partnerzy

Rabaty dla współpracujących zawodników

Logo partnera
Logo partnera
Logo partnera
Logo partnera
Logo partnera
Logo partnera
Logo partnera
Logo partnera

Retkinia

aleja Kardynała Stefana Wyszyńskiego 29,
94-048 Łódź

Chojny

ulica Strażacka 9,
93-318 Łódź

Sosnowiec

Andrzeja Struga 1,
93-318 Sosnowiec